poniedziałek, 1 maja 2017

What's wrong with you?

Jak ktoś chce

What's wrong with you?
Nie wiem. Kompletnie nie wiem co ze mną jest nie tak.
Kiedy nie idzie mi pisanie licencjatu przeglądam sukienki na wesele mojej kuzynki. I jedynym efektem poszukiwań jest nienawiść do mnie samej. Bo jak ja mogę się pokazać w sukience? Jak ktoś taki może CHCIEĆ pokazać się w sukience? Przecież to żałosne. I najgorsze w tym wszystkim, że najchętniej bym nie poszła, a jak bym już była przymuszona to poszłabym w dresie. Dlaczego?
Ostatnio zauważam w sobie więcej z faceta niż z kobiety. Moje zachowanie bardziej przypomina mojego brata, ojca, niż normalną kobietę. Nie rozumiem tego. Czuję się kobietą, chciałabym móc powiedzieć, że jestem nią w 100% ale... ale moje zachowanie temu przeczy. Lubię szybką jazdę samochodem. Lubię grać w gry (choć muszę mieć nastrój). Lubię piłkę nożną. Lubię i nie wyobrażam sobie życia bez mięsa. Nie obchodzą mnie diety. Nie lubię się malować. Nie lubię sukienek. Nie lubię dekoltów w bluzkach (sic! kiedyś wprost uwielbiałam). To takie mało kobiece zachowanie.
Głosy w mojej głowie nie ustępują. Od czasu powrotu Dominika (Imię zmienione, chłopak, którego kiedyś kochałam) mają idealną pożywkę i dawno się tak dobrze nie bawiły. A ja robię dobrą minę do złej gry. Jestem cholerną sinusoidą. Raz odzywa się ta słodka dziewczyna, która jest taka dziewczęca i urocza. A raz odzywa się moja surowa kobieta, która ma więcej cech męskich niż damskich.

What's wrong with you?
Kiedyś powtarzałam sobie, że problem i potwór to ja. Aby znikł muszę siebie wyeliminować. Jakie to było prawdziwe. Potwór zamilkł. Po 3 latach milczał w końcu i nie dawał znaku życia. Powiedziałam sobie, że chcę żyć i że się nie dam. Ale później znowu się odezwał. I znowu mnie zabija w środku.

Zamknęłam się w czterech ścianach i znowu nastał moment kiedy głosy niemal niszczą mój mózg. Dlaczego teraz? Zbliża się koniec moich studiów. Koniec edukacji. Coraz częściej myślę, że to mój osobisty koniec. Coraz częściej odsuwam się od ludzi i zastępuję sobie ich komunikatorem. To dobre rozwiązanie. Wiem. Że nigdy się nie spotkamy.

Adios.