Zacznę, standardowo, od tego co mnie skłoniło do takiej tematyki posta. Moja mama kupiła sobie gazetę. Rzadko to robi i naprawdę nie wiem co skłoniło ją do kupienia gazety z wielką Magdą Gessler na okładce. Z ciekawości jednak przejrzałam ją omijając tysiące przepisów, poradników jak się ubierać i rad jak dożyć wieku starczego. Jak się domyślacie mało co do czytania mi zostało. Wywiad z Panią Magdą przeleciałam wzrokiem, ale skupiłam swoją uwagę na 86 stronie gdzie zachęcił mnie tytuł: Dorosłe Dzieci Alkoholików i zdjęcie siedzącej kobiety pod wielkim kieliszkiem. Zacytuję nawet podtytuł: "Uzależnienie rodziców naznacza na całe życie. Jak się z niego wyzwolić i sięgnąć po szczęście?"
Przeczytałam go dwa, może trzy razy, zastanawiając się czy ilość wypijanego alkoholu przez mojego ojca można uznać jako alkoholizm. Faktem jest, że zawsze pił. Od kiedy pamiętam to robił i przez to posiadam tą chorą nienawiść. Cytując artykuł: "Wychowanie w rodzinie, w której nadużywano alkoholu, może być przyczyną problemów w dorosłości (...) Uświadomienie go sobie to pierwszy krok do odzyskania kontroli nad własnym życiem, panowania nad emocjami oraz budowania udanych relacji z ludźmi" naprawdę dopiero teraz ktoś to odkrył? Mój ojciec nigdy nie znęcał się nad nami fizycznie. Nie bił ani mamy, ani mnie czy brata. Ale psychiczne znęcanie to dużo trudniejsza sprawa. Byłam przez niego wyszydzana, obrzucana wyzwiskami czy po prostu zastraszana. Potem nauczyłam się uciekać do pokoju mojego brata by w spokoju i przerażeniu czekać aż pójdzie spać.
Do dziś mi to zostało. Nienawidzę go, ani kiedy pije, ani kiedy nie pije. Wiem, że zniszczył mi szczęśliwe dzieciństwo. Wiem, że większość problemów z moją głową to jego sprawka. Nigdy mu tego nie wybaczyłam i nie wybaczę. I choć potrzebowałabym pomocy nie chcę tego. Pokażę mu jak bardzo zniszczył jedno ze swoich dzieci. I może kiedyś znajdę odwagę by mu wykrzyczeć w twarz, że wolałabym aby sobie odszedł.
A co w artykule radzą dla takich osób? Pójście na terapię. Początkowo nad tym myślałam, ale jak szybko ta myśl wpadła mi do głowy, tak szybko z tego zrezygnowałam. W moim życiu nie zaznałam przemocy fizycznej to też nie mogę narzekać na ojca, który pił. Dlatego nie pójdę na coś takiego.
Mam prawie 21 lat, studiuję, aby nie robić przykrości mojej mamie, która już dość się nacierpiała. Żyję auto destrukcyjnie i tkwię w nienawiści do ojca. Ale prawda... to nie są prawdziwe problemy i nie mam na co narzekać.
Pytania? Ask me